Stasio dorwał patyczki do uszu i czyści czyści... przygląda się żółtemu patykowi, duma i nagle mówi: 'mamo! popatrz! to dlatego ja Cię czasem nie słyszę...' ...chodziło mu raczej o 'nie słucham'.
***
Śniadanie. Mija 30 minut grzebania łyżką w kaszce. Wołam do Stasia z kuchni:
'Stasio jesz?'
'no...no..no staram się'
***
Jedziemy samochodem. Staś wymyślił sobie wierszyk...
'Teraz Ty mama powiedz ten wierszyk'
A że mama niestety nie słuchała dobrze, to proszę go o powtórzenie...
Staś: 'no mama, nie będę tyle razy powtarzał...to był wiersz o lokomotywie'
Ja: 'Stoi na stacji loko'
Staś: 'nie nie nie, nie ten wierszyk, to był nowy o lokomotywie'
No to wpadłam, myślę, myślę, co powiedzieć, żeby nie popaść w niełaskę syna. Staś milczy. Ja już cieszę się w duchu, że zapomniał i wielkie uff. Nagle słyszę Stasia:
'to pocałuj psa w nos' (czekał!)
btw...szkoła Tatusia ;-)
***
Jedziemy samochodem. Okolice Okęcia. Na widok samolotu Staś o mało nie wyskakuje z samochodu...zawsze tak ma. Trzeba rzucać wszystko, włącznie z kierownicą i szukać wzrokiem samolotu... tak samo było i tym razem.
'SAAAMOOOLOOOT!!! Tato patrz!!!'
Tata: 'gdzie?'
Staś: 'no taaaaam!!!'
Tata: 'nie widzę' (bo faktycznie nie było go widać, wleciał chyba w chmury)
Staś zniecierpliwiony: 'no przecież podpowiadam Ci: TAAAM! Ty masz chore oczka czy co?'
***
czwartek, 28 listopada 2013
niedziela, 24 listopada 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































